piątek, 15 lipca 2011

Kair


Żeby poznać dany kraj trzeba wyjść poza hotel. To oczywiste, ale w takim kraju jak Egipt, nastawionym na turystykę oczywistym dla wszystkich to nie jest.

Nie mam nic przeciwko odpoczywaniu "leżąc plackiem", ale sama chyba najlepiej odpoczywam obserwując ludzi w ich naturalnym środowisku. Lubię patrzeć, jak jedzą, piją, w jaki sposób ze sobą rozmawiają, jak się poruszają i ubierają.

Dlatego cieszę się, że zobaczyłam Kair.
26 mln ludzi w jednym mieście. Jedna dzielnica wielkości całej Warszawy.
Brud, śmietnik i i wrażenie kompletnego braku zasad i ogólnego chaosu.
Ale warto było zobaczyć to miasto. Robi niesamowite wrażenie.







Na placu przed kairskim muzeum stoją demonstranci. Wciąż czuć atmosferę ostatnich zamieszek. Sami Egipcjanie mówią, że to rewolucja.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz