sobota, 14 stycznia 2012

Na styczeń


Najbardziej lubię biografie. Jeszcze bardziej autobiografie.
Książki popularnonaukowe. (tu wręcz kultowa : "Lewy mózg, prawy mózg" z czasów studiów- uwielbiam :)
Ładnie wydane książki kucharskie i albumy wnętrzarskie- najlepsze znalazłam w sklepie poleconym mi przez Przyjaciółkę. o TU. Jeśli ktoś nie zna, to przejrzyjcie- albumy piękne, jeden z nich miałam okazję wnikliwie obejrzeć (u rzeczonej Przyjaciółki) - perełka!

A pod choinką znalazłam 3 książki  dlatego o wszystkich trzech będzie ten post. Bo czytam 3 na raz. W zależności od potrzeby.
Najchętniej w towarzystwie kubka mocnej herbaty.
Pozornie nie są ze sobą związane, ale łączy je coś, czego w ostatnim czasie bardzo potrzebuję- afirmacja życia :)

poza tym mam jeszcze do skończenia  biografię Einsteina, ale musi poczekać na lepsze czasy.


1. The Hapiness Project- Gretchen Rubin- czyli w wielkim skrócie jak się wyluzować,  ale też jak uporządkować nasze życie, żeby stało się przyjemniejsze oraz jak osiągnąć wewnętrzny spokój i kontrolę.




2. Apetyczna Panna Dahl- Sophie Dahl- nie będę się rozpisywać, bo o tej książce zostało powiedziane już chyba wszystko. Dla mnie to bardzo lekko i przyjemnie przedstawione zagadnienie wyglądu zewnętrznego człowieka we współczesnym świecie, zachęta do tego, żeby odżywiać się zdrowo i czerpać z tego radość, oraz kilka ciekawych anegdot z życia bardzo sympatycznej Sophie, z którą aż chciałoby się zakolegować :)

Przepisy są podzielone na pory roku i dnia.









3. Rose Petal Jam- Beata Zatorska& Simon Target

To jest chyba najpiękniejsza książka o Polsce. Najpiękniejsza, bo dobrze wydana i bazująca na detalach, które są nam bliskie i kojarzą się z naszą polską rzeczywistością. To zbiór przepisów na rodzime specjały z różnych regionów i anegdoty z dzieciństwa Autorki, która jako nastolatka wyjechała do Australii i mieszka tam do dziś, a książkę napisała po 2 miesięcznych wakacjach w Polsce.
Ale Rose Petal Jam to też piękne fotografie oddające polski klimat.
Książka dostępna na razie tylko w języku angielskim, ale w styczniu podobno ma zostać wydana również po polsku.
Uważam też, że to doskonały prezent dla znajomego obcokrajowca, któremu chcemy pokazać nasz kraj w pigułce :)








sobota, 7 stycznia 2012

Stare książki, Stare posty. Nowy Rok.


Skasowałam wszystkie swoje stare posty. Nie pytajcie jak- głupota objawia się przeróżnie.
Niestety mimo, że udało mi się odzyskać z Google'a kopie postów, których nazwy pamiętałam (nie odzyskałam wszystkich, które były wcześniej), to wszystkie Wasze komentarze zostawione pod moimi postami przepadły, za co Was najmocniej przepraszam. I jest mi tym bardziej przykro, bo miło czytało mi się każdy z nich.

I tak oto zniknął cały zeszły rok na tym blogu. Odzyskane posty zamieściłam, bo mam do nich sentyment, a reszta... no cóż- będą nowe. W Nowym Roku :)

A mówiąc o starych rzeczach, do których ma się sentyment- lubię stare książki z antykwariatów, lub wystawiane niekiedy na ulicach. Dziś napotkałam takie stoisko przy rogu Świętokrzyskiej i Kubusia Puchatka. Panowie właśnie się rozstawiali. Oprócz książek mieli też stare maszyny do pisania, stosy płyt analogowych i kilka innych drobiazgów nadgryzionych zębem czasu.

A o książkach na najbliższe dni- niebawem. Miłej niedzieli!











poniedziałek, 26 grudnia 2011

niedziela, 11 grudnia 2011

Przygotowania

W zeszłym tygodniu odebrałam maszynę i zdążyłam ją już polubić. Lubię stare rzeczy. Zawsze ekscytowało mnie wyobrażanie sobie jacy byli ludzie, którzy używali kiedyś przedmiot stojący dziś spokojnie w naszym domu.

A dziś rano zabawy z Frankiem i coś, co baaardzo lubię, czyli przygotowanie kartek świątecznych.
Z Zuzią, która od wczoraj nie ściąga z głowy starego kapelusza.
Wcześniej zrobiłam jej też kalendarz na grudzień, jak w zeszłym roku i jak zwykle nierówno wpisałam daty.

W domu zawisły pierwsze lampki. Za tydzień balkon, więcej lampek w domu i choinka.  Powoli też zabieram się za mandarynki. W smaku są już dobre. Soczyste i słodkie.  A ze skórek zrobię lampiony  na akcję blogową Delie.

Ech...uwielbiam grudzień :)













A oto dzieło Zuzi :)







sobota, 12 listopada 2011