poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Mój pierwszy raz. 5,73 km
Zaczęłam biegać! Piszę "zaczęłam", bo biegałam pierwszy raz w życiu wczoraj rano po lesie i jestem z siebie strasznie dumna :)
Ci, którzy mnie znają wiedzą, że bieganie to dla mnie swoisty koszmar i wielki trud wkładam w to, żeby nie wyglądać jak pędzący wiatrak.
Ale namówiła mnie... taka jedna... bardzo fajna Istota. I jestem Jej bardzo wdzięczna, bo to bieganie, to jest strasznie fajna rzecz!
Słońce o poranku, las, dzięcioły, śpiewające ptaki i ja. I starsza pani spotkana na leśnej drodze, która się do mnie uśmiechnęła :)
Taki poranek nastraja pozytywnie nie tylko do reszty dnia, ale i całego tygodnia!
Biegacie?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
zazdroszczę! Motywacji zwłaszcza, bo mnie jej brak!
OdpowiedzUsuńJagoda, spróbuj chociaż raz. Motywacją może być ilość wydzielanych później endorfin. rewelacja :)
UsuńJa mam tak samo z bieganiem.
OdpowiedzUsuńAle też zamierzam się przemóc.
Może się do Ciebie też kiedyś uśmiechnę w Kabackim:)
Kochana, ja mam nadzieję, że uśmiechnąć uda nam się wcześniej do siebie na tym spotkaniu, na które nie możemy się zebrać ( za co Cię przepraszam, ale pęd w jakim jestem ostatnio sprawia, ze ciężko mi cokolwiek zaplanować ... grrr )
Usuńmam nadzieję:)
UsuńOczywiście gratulacje :)
OdpowiedzUsuńAle żeby biegać? Ludzie, którzy biegają dla przyjemności (mój Mąż) z założenia wydają mi się dziwni. Nie wiem po co się robi takie rzeczy :)
Joga, joga to wszystko na co mnie stać.
nie tylko dla przyjemności oczywiście, jeszcze mnie nie pogięło :) szczerze? mam potrzebę zrzucenia kilku kilogramów. a jeśli do tego las mi pachnie ładnie, mam czas na bycie sama ze sobą (czego mi najbardziej ostatnio brakuje) i napawa mnie to pozytywnym spojrzeniem na wiele rzeczy, to why not! :)
UsuńAaa, to chyba, że tak :)
UsuńJa tak mam z jazdą na rowerze. Mogę dojechać do pewnego punktu, a potem wrócić tą samą "trasą". Dla przyjemności jechania i bycia sama ze sobą.
Podziwiam biegających ludzi. Serio. Dla nie to horror. Ja lubię rower, basen.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę wytrwałości.
dziękuję! dziękuję i jeszcze raz dziękuję! :))))
Usuń:)))
OdpowiedzUsuńBiegamy, biegamy! I nadal to bardzo lubimy:)
Powodzenia, zeby tylko zapalu nie zabraklo.
Aga, ja wiem, ze Ty tak i podziwiam bardzo :)) a zapału oby oby nie zabrakło. Póki co jest 06:20 a ja idę biegać :-)
UsuńNo nie! Ty też?
OdpowiedzUsuńTylko ja taka słaba jestem i nie potrafię się wziąć za siebie!
Modne to ostatnio, ale ja po prostu biegać nie nawiedzę...
Podziwiam!!!!
Gratulacje, wielkie gratulacje. I wytrwałości dużoo!
dziękuję :)
UsuńBardzo serdecznie Ci gratuluję podjętego trudu, potu i bezdechu ;-) Ja zawsze nienawidziłam biegać, zaczęłam we wrześniu ubiegłego roku i sama nie wierzę, że to mówię, ale bieganie wciąga :-) Najważniejsze znaleźć swój własny nieśpieszny rytm i bić swoje małe rekordy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam biegająco
fajnie! :))) dzięki i też pozdrawiam. ja już dziś po bieganiu :D
Usuńpodziwiam, zdecydowanie wolę rower
OdpowiedzUsuńrower też lubię :)
Usuńbo roweru nie da się nie lubić :)
UsuńPrzyznaje, ze kiedys tez myslalam bieganie o nie, ale krok po kroku od marszu do marszobiegu to mnie wciagnelo i rzeczywiscie te spokojne poranki i gdy jestem tylko ja i zapach swiezej, porannej rosy, spiew ptakow plus zdwojona energia, dodaje pozytywnych mysli i chce sie wiecej robic
OdpowiedzUsuńNo właśnie- otóż to, drogi Anonimie :)) pozdrawiam!
UsuńOj Owiecko, znam to uczucie. A raczej TE uczucia. Nie znosiłam biegania, nie rozumiałam jak można to lubić. Dopóki nie zaczęłam! Te endorfiny już po... Bezcenne ;)). Niestety długo nie pobiegałam, mam kolanowy zakaz :/. Za to dziś endorfin nałapałam na działce - grabiąc, sprzątając i jeżdżąc taczką z pięknym czerwonym kołem ;)))
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za Twój zapał! Buziaki.
na działce też fajnie :) a próbowałaś po lesie? wtedy podobnjo mniej się męczą kolana. dzięki i buziaki! :))
UsuńCzy brzeg Odry i wał to prawie po lesie? ;)
Usuńa bo ja wiem?? ;)))))))))))
UsuńOj, zazdroszczę miejsca do biegania. Moje bulwary nad Wisłą nawet nad ranem pełne...
OdpowiedzUsuńnad wisłą też bym chętnie pośmigała :)
Usuńtrzymam kciuki -)
OdpowiedzUsuńdzięki Aniu! :)
UsuńOwiecko, ja równiez biegam ale po pracy...wstaje 5:30 rano i ledwo wyrabiam sie do pracy, nie ma mowy o bieganiu o tej porze:))
OdpowiedzUsuńPodziawiam Twój zapał, sama dopiero zaczynam, ale do kilometrów to mi jeszcze daleko:)).
Warunki masz iście wymarzone, tak dalej kochana, powodzenia:))
Pozdrawiam serdecznie!
Dziękuję Ci bardzo kochana i wzajemnie- życzę wytrwałości i powodzenia :)) Mnie pomaga aplikacja na telefon (nike+GPS) po skończonym biegu wiem dokładnie ile przebiegłam a co kilometr w słuchawkach pani mówi, że minął kolejny, ile czasu biegnę i z jaką średnią prędkością. to bardzo motywuje :)))
UsuńA bieganie za dziećmi się liczy ;)
OdpowiedzUsuńNic mi się nie zmieniło od zeszłego roku w temacie biegania, ale myślę o tym oj myślę szczególnie gdy patrzę w lustro ;)
Powodzenia!!!
biegałam ostatniego lata w każdy wieczór,ale z perspektywy czasu stwierdzam,że to jednak nie dla mnie,zdecydowanie wolę mój czerwony rower;)
OdpowiedzUsuńa,Tobie gratuluję!
pozdrawiam!
Owieca, moje gratulacje! I jak Ci idzie? Rozkręcasz się? Lubię ruch, uprawiałam w życiu masę sportów, ale zawsze uważałam, że nienawidzę biegać hehe. Teraz myślę, że mogłabym to polubić, ale tu na bieganie nie ma szans. Szkoda, ale jakby co, to przynajmniej mam wymówkę :P. Ściskam :-)
OdpowiedzUsuńRewelacyjna istota, że Cie zdołała wyciągnąć :) Gratulacje...chciałabym tak o poranku pobiegać i nabrać energii na cały dzień, ale ja tak nie lubię wcześniej wstawać. Mój rozruch poranny jest na wstecznym biegu :(
OdpowiedzUsuńod roku zbieram się, by zacząć biegać, ale zawsze znajduję sobie jakąś wymówkę. raz udało mi się pójść na stadion, to ledwo wróciłam do domu, taka byłam zmęczona ;p. ale za to już poprosiłam o napompowanie kół w rowerze i mam zamiar zacząć wycieczki krajoznawcze :)
OdpowiedzUsuńbiegamy :)))
OdpowiedzUsuń