Najbardziej lubię biografie. Jeszcze bardziej autobiografie.
Książki popularnonaukowe. (tu wręcz kultowa : "Lewy mózg, prawy mózg" z czasów studiów- uwielbiam :)
Ładnie wydane książki kucharskie i albumy wnętrzarskie- najlepsze znalazłam w sklepie poleconym mi przez Przyjaciółkę. o TU. Jeśli ktoś nie zna, to przejrzyjcie- albumy piękne, jeden z nich miałam okazję wnikliwie obejrzeć (u rzeczonej Przyjaciółki) - perełka!
A pod choinką znalazłam 3 książki dlatego o wszystkich trzech będzie ten post. Bo czytam 3 na raz. W zależności od potrzeby.
Najchętniej w towarzystwie kubka mocnej herbaty.
Pozornie nie są ze sobą związane, ale łączy je coś, czego w ostatnim czasie bardzo potrzebuję- afirmacja życia :)
poza tym mam jeszcze do skończenia biografię Einsteina, ale musi poczekać na lepsze czasy.
1. The Hapiness Project- Gretchen Rubin- czyli w wielkim skrócie jak się wyluzować, ale też jak uporządkować nasze życie, żeby stało się przyjemniejsze oraz jak osiągnąć wewnętrzny spokój i kontrolę.
2. Apetyczna Panna Dahl- Sophie Dahl- nie będę się rozpisywać, bo o tej książce zostało powiedziane już chyba wszystko. Dla mnie to bardzo lekko i przyjemnie przedstawione zagadnienie wyglądu zewnętrznego człowieka we współczesnym świecie, zachęta do tego, żeby odżywiać się zdrowo i czerpać z tego radość, oraz kilka ciekawych anegdot z życia bardzo sympatycznej Sophie, z którą aż chciałoby się zakolegować :)
Przepisy są podzielone na pory roku i dnia.
3. Rose Petal Jam- Beata Zatorska& Simon Target
To jest chyba najpiękniejsza książka o Polsce. Najpiękniejsza, bo dobrze wydana i bazująca na detalach, które są nam bliskie i kojarzą się z naszą polską rzeczywistością. To zbiór przepisów na rodzime specjały z różnych regionów i anegdoty z dzieciństwa Autorki, która jako nastolatka wyjechała do Australii i mieszka tam do dziś, a książkę napisała po 2 miesięcznych wakacjach w Polsce.
Ale Rose Petal Jam to też piękne fotografie oddające polski klimat.
Książka dostępna na razie tylko w języku angielskim, ale w styczniu podobno ma zostać wydana również po polsku.
Uważam też, że to doskonały prezent dla znajomego obcokrajowca, któremu chcemy pokazać nasz kraj w pigułce :)









Nie uwierzysz ale o ostatniej ksiazce i o fioletowej zupie mam rozpoczety post :-) M. dostal ta ksiazke na gwiazdke aby odwiedzic kilka miast i poznac przepisy. Bardzo mi sie podoba ksiazka, zdjecia i wydanie. sciskam Ania
OdpowiedzUsuńAniu, wierzę :) jestem zdziwiona, bo w Polsce ta książka nie była zbyt popularna. Wciąż w niewielu miejscach można ją kupić. Może wydanie polskie sprawi, że wejdzie na "salony" z większym przytupem- jak np. Sophie Dahl.
OdpowiedzUsuńCzekam zatem na Twój wpis :) ściskam!
Uwielbiam dostawać książki. Niemalże tak samo jak je dawać i kupować :). Lubię je czytać i lubię patrzeć jak stoją / leżą na półce :).
OdpowiedzUsuńPannę Dahl zamówiłam - czekam aż dotrze.
A ostatnią pozycją bardzo mnie zaciekawiłaś!
A pierwsza z nich? Dała do myślenia? Czy jednym uchem wleciało, a drugim...?
Miłego!
Fajna propozycja na styczeń: po pierwsze jak łatwo i przyjemnie uporządkować w swoim życiu zewsząd wiejące huragany... Po drugie zakolegować się ze zdrowym i pysznym jedzonkiem w doborowym towarzystwie i po trzecie mała pigułka na wielką tęsknotę za pięknym naszym krajem ;DDD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:D
alucha, ja też lubię :) a pierwszą czytam. jak skończę i moje życie totalnie się odmieni, to dam Ci znać ;) ale na razie mi się podoba. i recenzje pozytywne.
OdpowiedzUsuńMamurdo, pierwsza pozycja z listy, to mój plan na ten rok ;)
Owieco gratuluję wyboru, tego typu książki w każdym momencie życia są dobre:D
OdpowiedzUsuńJa się ostatnio zaniedbałam książkowo.... :(
OdpowiedzUsuńwczoraj skończyłam czytać jedną, którą zaczęłam 2 dni temu, dawno mi tak ekspresowo nie poszło :)
dziś naznosiłam z domu rodzinnego to co tam jeszcze zostało i zamierzam się zakopać i zaczytać :)
z tych wszystkich trzech chyba najbardziej chciałabym Sophie Dahl.
;*
Mamurdo :)
OdpowiedzUsuńEljotynko, ja mam różnie ostatnio- albo nie mam czasu i nie czytam, albo zabieram się za ilka na raz. Generalnie jak czytam, to "normalne" książki ;) ale te dostałam w prezencie, dwie z nich sama sobie zamówiłam ;) i dlatego chciałam się pochwalić. bo są godne uwagi :) a Ty czytaj, bo zaraz w ogóle nie będzie czasu ;)
druga miała się znaleźć pod choinką, ale Mikołaj się " nie postarał"... ;-)
OdpowiedzUsuńna szczęście jest ona ogólnie dostępna :)
UsuńTa o Polsce musze koniecznie kupic dla mojego E.:))
OdpowiedzUsuńAgnieszko, koniecznie! Ale i Tobie się spodoba na pewno :) na zdjęciach dużo polskich szczegółów, które pamiętam z dzieciństwa i Ty na pewno też. miło się ogląda :)
Usuńpodziwiam!ja raczej nie potrafię czytać więcej niż jednej książki w ty samym czasie;)
OdpowiedzUsuńlubię się zgłębiać do granic możliwości,czuć każde słowo,niejednokrotnie utożsamiać z literaturą,ale wszystkie 3 pozycje działają na mnie,jak miód dla podniebienia;)
trzecie ujęcie-cudowne!nie ma wyjścia,kupuję S.Dahl;)
Pozdrawiam!
M.
Ja książek typowo beletrystycznych też nie czytam w ten sposób. Pochłaniam szybko aż skończę. Ale tego typu albumy, czy poradniki wyzwalają chęć delektowania się nimi. Poza tym niestety moje czytanie przez brak czasu jest ostatnio rozbite niestety.
UsuńNapaliłam się na pozycję 2.Dzięki:)
OdpowiedzUsuń:)) cieszę się :)
UsuńWypatrywałam tego posta, a teraz na końcu spóżniona zaglądam...
OdpowiedzUsuńTa rolada!!!...ksiażka jest moja!
Piekne wydanie, z tego co widze na zdjęciach...
No i oczywiście Panna Dahl..., chyba obowiazkowo juz tym razem!!
Swoja droga bardzo lubię prezenty w postaci książek, zawsze cieszą;-))
Smakowity zestaw. O pierwszej książce już jakiś czas temu słyszałam i chciałabym przeczytac. Pozostałe też trafiają na listę :)
OdpowiedzUsuńRaincloud, zapowiada się nieźle- polecam ! :)
OdpowiedzUsuńU mnie straszna bieda z książkami :(. Miałam w Polsce pokaźną kolekcję, tutaj - aż wstyd się przyznać jak mało. Nadrabiam czytanie, gdy jestem w Polsce, ale książki ciężkie i trudno transportować i te ukochane i nowe w ilości większej niż 2-3 sztuki na jeden raz czyli raz na rok (20 kg bagażu a tyle rzeczy chciałoby się przywlec na obczyznę:)), więc uwielbiam takie książkowe wpisy - inspirujące i jestem up to date:):). Pierwszą pozycję powinnam mieć, bo coś mam ostatnio z tym relax&happiness problem, drugą pozycję znam z recenzji i też chętnie bym ją przeczytała, ale w trzeciej, o której nie słyszałam, już się zakochałam. Cudnie tu u Ciebie z kolorem lakieru do paznokci i kubkiem włącznie, strasznie się Cieszę, że, szczęśliwym zrządzeniem losu, mogłam do Ciebie trafić. Uściski!
OdpowiedzUsuńMamo Ammara :) uwielbiam Twoje komentarze :) A paczki dochodzą do Was? z książkami? Wszystko się da jakoś załatwić ;) ale też wiem, że czasu masz mało... Trzecia cudna chociażby po to, żeby właśnie ją mieć :) na paznokciu- właśnie widzę - jakiś paproch u mnie się wdał ;) a to ja się cieszę, że trafiłam do Ciebie! Dziękuję i ściskam! :))
UsuńOwieca :) naprawdę? A zatem zachęcona :D - napiszę jeszcze: Paczki dochodzą na szczęście na ten nasz koniec świata:P. Raz na rok organizujemy wysyłkę paczki z Polski, ale taką spektakularną (ja plus pół rodziny zrujnowanej haha), ale znowu tyyyyle potrzeb, więc też więcej niż 1-2 książki (i 200g sera gouda:)) upchnąć się nie da, a książki - głównie dla Ammara, bo ja, chociaż brakuje mi kontaktu ze słowem drukowanym, mam jeszcze internet i sporo już w życiu przeczytałam, on ma przed sobą całą literaturę do ogarnięcia. Ale też raz na jakiś czas przylatuje jakaś książka do mnie, niestety zwykle naukowa (no ale zawsze książką i z Polski :)). Ale teraz czekam na dwie - jedna dla mnie zupełnie nie naukowa i jedna dla Ammara:), no więc nie jest aż tak źle, a na czytanie i tak za dużo czasu nie zostaje:(, wiesz zapewne z autopsji jak jest:). No teraz to już chyba przesadziłam z ilością słów na cm kw? Milknę więc i czekam na następne cudne wpisy i fotografie:). Uściski!
Usuńps. pyłek ? jaki pyłek? czytam w okularach +3 (o tak - posunęłam się :P) i żadnego pyłku tam nie widzę i na pewno mam dobrze dobrane okulary :D
UsuńOwiec, cudnie piszesz o książkach! :)))
OdpowiedzUsuńI fotografujesz książki... Też!
Ten czerwony lakier.... ;)))
O pierwszej pozycji nie słyszałam. Muszę nadrobić.
Pannę Dahl mam od Świat w swojej kolekcji, na swojej półce. Mam świra ostatni ona punkcie książek kucharskich.
Kupiła też Ciasta, ciastka i takie tam. Wspaniale książka. Oraz, może słyszałaś "Włoska wyprawę Jimiego". To książki tylko z Gwizdki. Chyba trzeba przystopować ;)
Długo sie zastanawiam zanim kupię książkę...
Cos tam słyszałam o 3. Mało jest takich fajnych książek o Polsce. Za mało. Nie mówiąc już o kucharskich.
Pozdrawiam cieplutko!
Tonia, Włoską wyprawę Jimiego znam, oczywiście :) pozdrawiam ciepło! :)
Usuń